22 Maj 2009
FOTORAF został kolejnym sponsorem
Autor: Michał. Kategorie: Sponsorzy .
Z wielką radością chciałbym poinformować, że wyprawę wspomogła firma FOTORAF świadcząca szerokie usługi fotograficzne, a także prowadząca internetowy sklep fotograficzny z szerokim wyborem asortymentu

Dzięki uprzejmości Pana Rafała Jankowskiego zostanę nie tylko wyposażony w wiele fotograficznych akcesoriów, ale także otrzymuję słowa wsparcia. Pan Rafał także jest turystą rowerowym, który z poziomu dwóch kółek zwiedził już bardzo wiele europejskich krajów po wschodniej i południowej stronie Polski. Choć sam opowiada bardzo skromnie o tych wyjazdach, ja sam jestem pełen podziwu dla zebranych trofeów.
Sklep fotograficzny na potrzeby wyprawy podaruje mi: zapasowy akumulator do lustrzanki, statyw, markowy filtr polaryzacyjny karty pamięci, futerał do fotografii w deszczu, karty pamięci, poziomicę, zestaw czyszczący oraz kilka drobiazgów. Jestem bardzo wdzięczny za zasponsorowanie wymienionego sprzętu. Na pewno pomoże mi on w skompletowaniu ciekawego materiału z wyprawy. Pan Rafał obiecał mi także rozmowę podczas przekazania sprzętu, podczas której na pewno będziemy mogli wymienić jeszcze parę doświadczeń.
Komentarze (14)
Czajna:
23 maj 2009 o 2:07.
O, a statyw jaki? :)
Michał:
24 maj 2009 o 9:29.
Jeszcze zastanawiamy się nad konkretnym wyborem. Wiadomo, że statyw na wyprawę musi być lekki, stabilny, wytrzymały i zajmować mało miejsca :P Jak będę znał model to mogę później napisać.
Czajna:
24 maj 2009 o 12:18.
To daj znać, jak wybierzesz, bo ja na razie korzystam ze starego statywu, który na równej podłodze w zamkniętym pomieszczeniu jeszcze się jako tako sprawdza, ale już na powietrzu raczej mojej lustrzanki nie utrzyma i myślę powoli o kupnie nowego, chociaż te porządne statywy są, niestety, drogie.
@lan:
24 maj 2009 o 12:19.
Gratulacje! Gdy już wybierzesz statyw, to się koniecznie odezwij, bo sam potrzebuję. :)
piekamil:
24 maj 2009 o 21:24.
statyw stabilny i wytrzymały i jednocześnie lekki i mały? Marzenie ściętej głowy. Chyba, że będzie używał technologii kosmicznych ;) Napisz jak już na coś się zdecydujesz i jeśli NASA zgodzi się to odtajnić.
I zastanów się czy cyfra to najlepsza rzecz – moja koleżanka zabrała na one-year-gap canonika i reklamówkę slajdów, które kupiła na jakiejś wyprzedarzy po 2zł/szt. Co prawda od dwóch lat zbiera na cyfryzację materiału, ale zdjęcia wyszły jej piękne…
Michał:
24 maj 2009 o 21:38.
Zgadza się, że to takie marzenie. Dlatego trzeba coś wybrać kierując się jednymi cechami w większym stopniu niż innymi. Na pewno coś odpowiedniego się znajdzie.
Ehh no właśnie. Uważam, że jednak Cyfra to najlepszy pomysł. Zdjęcia będą publikowane w większości w formie elektronicznej. Do postaci papierowej przejdę tylko w wypadku możliwości organizacji wystawy. Główna grupa docelowa to ludzie, którzy lubią oglądać ładne zdjęcia przepięknych widoków i osoby, które chciałbym podróżami zarazić i Skandynawią. Skoro fotki ostatecznie i tak będą cyfrowe, posiadanie analogowych nośników było by jednak sztuką samą w sobie.
pio1k:
25 maj 2009 o 19:59.
Brawo dla drugiego sponsora! Oby więcej takich firm.
Wojtek:
29 maj 2009 o 10:44.
Ja się wtrącę do rozmowy o statywach. Są statywy lekkie, małe, wytrzymałe i stabilne. Niestety nie spełniają one kryterium „tanie” :) Są z włókien węglowych, są niesamowicie lekkie, mają udźwig większy niż ich alumioniowe dokładne odpowiedniki, ale cena… Najmniejsze i najtańsze są już w obszarze czterocyfrowym i to dość daleko posuniętym.
A sponsora chyba niezłego złapałeś :) Całkiem imponujący asortyment, a co mnie zaskoczyło najbardziej – możliwość zakupu gotowych zdjęć. To rzadkość, zwłaszcza, że polski rynek fotografii (w sensie nie sprzętu tylko efektu) jest praktycznie żaden w porównaniu do cywilizowanych krajów. Pogratulować, może moda na dobrą fotografię wyprze jelenie na rykowisku wiszące na ścianach :)
michalD:
29 maj 2009 o 11:18.
Myslisz? w Polsce niestety najlepiej sprzedaje sie kicz – Rutowicz, Feel, Cichopek i im podobne wytwory czyjejs wyobrazni. A no i omal nie zapomnialem o zdjeciach JPII ktore kroluja w naszych salonach zawieszone nad kominkiem spogladajac na nas w czasie kiedy zjadamy kielbase w Wielki Piatek. Mam duzo do czynienia z artystycznym swiatkiem i praktycznie kazdy potwierdza ze 95% ludzi ktorzy chca cos kupic marudza „ale w Tesco kupie takie samo za 5zl”, nierozumiejac dlaczego musza zaplacic za pare godzin czyjej recznej pracy wiecej. No a w Tesco oczywiscie kupic mozna tyko jelenie na rykowisku, obrazki JP2, plastikowe figurki Buddy i paczke samoprzylepnych tipsow w promocji (bylo 65, teraz nowa nizsza cena 79.99 :)). Mysle ze wiele lat zajmie nam zmiana tego stanu rzeczy, chyba ze ktorys z naszych „celebrytow” (kto wymyslil to slowo???:)) da dobry przyklad…
Wojtek:
29 maj 2009 o 11:54.
To na szczęście (czy może raczej nieszczęście…) nie tylko polski problem, w końcu termin ‘pop’ nie pochodzi z naszego języka. Niemniej tak jak gospodarczo jesteśmy kilkadziesiąt lat do tyłu, tak w kwestii społecznej akceptacji i docenienia niektórych dziedzin sztuki też nam jeszcze trochę brakuje. Czytałem niedawno na jednym z blogów traktujących o fotografii taką właśnie uwagę połączoną z tęsknotą za momentem, kiedy estetycznie oprawione, dobre zdjęcie będzie stanowiło oczko w głowie gospodarzy domu. Przyznam, że coraz częściej można jakieś fotografie na ścianach polskich domów zobaczyć, owszem, często są to te ‘gotowce z Tesco’, ale może krok po kroczku… Przedsiębiorstwa są o krok dalej, tutaj częściej spotyka się reprodukcje fotograficznych klasyków – to nadal opcja niskobudżetowa, „gotowa”, ale przynajmniej estetyce nie można zbyt wiele zarzucić.
„Celebryci” (fuj…) raczej nie dadzą przykładu bo ‘to się może źle sprzedać’ – taka obrzydliwa, astystyczna rysa na plastikowym obliczu ;) Moim zdaniem to się musi powoli rozpropagować z góry do dołu, tylko wtedy ma szansę stać się jakąś normą, a nie chwilową modą.
Bądźmy dobrej myśli :)
michalD:
29 maj 2009 o 12:34.
Alez ja jestem dobrej mysli:) Moj starszy jest rzezbiarzem, ja sie tez troche bawie w fotografie, kiedys malowalem – poprostu wiem jak ludzie reaguja kiedy cena za recznie wykonany stojak na wino to 100zl, a w tesco „taki sam” jest za 7.99…
Co do tego ze to nie tylko polski problem – owszem, ale i tak ludzi ktorzy nie sa „artystycznymi analfabetami” jest znacznie mniej w krajach zachodnich, a nawet w Rosji (pomijamy wsie na syberii), i sa gotowi zaplacic jesli cos ich interesuje.
Ostanio na onecie byl krotki artykul + zdjecia na temat Roberta Capy – moze nie sa to zdjecia do powiszenia na sciane, jednak jest to jeden z wazniejszych fotoreporterow w historii. Oczywiscie 90% komentarzy: „zly kadr”, „zbyt czarnobiale”, „nieostre”, „on chyba nie slyszal o trojpodziale”. Smieszy mnie to bo fotografia to nie wzor matematyczny – no ale coz ludzie kupili sobie te swoje wypasne D3H Super Pro Werszon, czy tam EOS 1D mark 256 grand prix z 100megapixelami, w instrukcji i na Wikipedii znalezli cos o mocnych punktach obrazu i mysla ze sa prroooo… ale o kompozycji centralnej malo kto slyszal;] Smutne jest to ze plastikowe twarze pewnych „gwiazd” sprzedaja sie dobrze mimo ze ani trojpodzial, ani nawet niskie szumy na matrycy im nie pomoga (chyba ze do pracy magisterskiej pt wplyw 100 operacji plastycznych na wyglad). Przypomne jeszcze fragment pewnego glupiego kawalu:
„znasz Szopena? – Nie, ale robi coolowe dzwonki na komorki”.
I cos z zycia: jak szukalem ostatnio w Tychach kliszy 120 to zostalem w 2 sklepach wysmiany, a 3 razy patrzyli na mnie jak na wariata i w zamian zaproponowano mi zakup cyfraka pewnej znanej firmy za 7000zl…
PS. Ma ktos na zbyciu jakies stare ORWO 120 i 135?? Najlepiej przeterminowane…;]
Michał:
29 maj 2009 o 13:17.
Męcz mnie o te filmy, bo jak będę jechał do babci to ci powiem czy są w tym Sosnowcu. W sumie to najlepiej byłoby tam zadzwonić. Trzeba znaleźć telefon. Poszukam
michalD:
29 maj 2009 o 13:50.
dzieki… ja wybieram sie wlasnie na miasto – zostaly mi jeszcze 3 sklepy do objechania;]













