18 Lipiec 2009

Wiadomości z Alty

Autor: Michał. Kategorie: Z trasy LIVE! .

Ostatnie dwa dni mogę podsumować jako „walka o Nordkapp”. Pozostawało mi tylko zacisnąć zęby i jechać. Nie zrobiłem dużo zdjęć, ale sporo trudnych kilometrów.

Przedwczoraj w deszczu zamokło mi okablowanie od licznika, który przez to kompletnie przestał działać. Z 8 funkcji pozostał zegarek. Nie umiałem go przywrócić do życia. Jazda bez licznika jest bardzo trudna. Traci się orientację w terenie i w środku dnia tak naprawdę nie wiadomo gdzie się jest. W pierwszym napotkanym mieście i też ostatnim z otwartymi sklepami rowerowymi, zdecydowałem się na zakup nowego komputerka. Jedyne 249 koron za prosty licznik firmy Sigma. To ponad 100% ekstra. Przełknąłem jakoś i pojechałem dalej.

Po dojechaniu do sporego podjazdu zaczęło lekko padać. Po 2km była już ulewa. W butach mi chlupotało, a podjazd wydawał się nie mieć końca. Po dojechaniu na szczyt doszły do całości podmuchy wiatru. Byłem już bardzo przemarznięty. Bielizna była przemoknięta od potu, a kurta spływała wodą. Zdecydowałem się na zjazd, by uciec jak najszybciej od przeszywającego zimnem wiatru. Po dojechaniu do połowy góry znalazłem gospodarstwo i poprosiłem o nocleg. Dostałem miejsce w stodole i ciepły posiłek wieczorem i rano.

Dziś mimo nieciekawie wyglądającej pogody ruszyłem do Alty. Miałem do pokonania jak się okazało 135 km i wiszące nade mną ciemne chmury. Poza deszczem przez pierwszych 20 km udało mi się jednak skutecznie uciekać przed ciemnymi chmurami. W Alcie miałem zaklepany nocleg w ciepłym domku. Musiałem dojechać, choć było ciężko przedostać się przez kolejne górki. Obok na dalekich polanach czasem pasły się renifery. Mieliłem kolejne kilometry widząc jak dystans się zmniejsza.

40 kilometrów przed Altą spotkałem parę Polaków. Oni wracają z Nordkappu i są uśmiechnięci i zadowoleni. Studenci z Gdańska na Nordkappie stracili obiektyw i na zakup nowego wydali pieniądze przeznaczone na obrączki. Co za historie… Takie przygody pamięta się całe życie. Rozmawialiśmy prawie godzinę, zanim się rozstaliśmy. Mam nadzieję że niedługo spotkamy się przy jakiejś okazji.

Pocisnąłem dalej do Alty przedzierając się przez ostatnie podjazdy. W końcu udało się dotrzeć do znajomych i dobrze zjeść oraz wykąpać się w ciepłej wodzie. Jutro idę do muzeum, a potem atakuje już Nordkapp. Zostało jakieś 200 km. Wprawdzie ma nie padać, ale robi się coraz chłodniej. Muszę się trzymać ciepło.

banner reklamowy Cyklotur.com

Komentarze (2)

osa:

18 lip 2009 o 23:35.

Już Alta? pędzisz ;) wczorajszy wpis nie sugerował że w tak ekspresowym tempie dotrzesz do Alty ;) albo mi się coś na mapie poprzestawiało :D Ryty w Alcie są fajne… ale po trzecim już się ma wrażenie że ciągle to sam ;) więcej ciekawych rzeczy znajdziesz w budynku muzeum, którego ekspozycja jest wg mnie ciekawsza od kamoli ;)

Trzymam kciuki i czekam na najważniejszy wpis pt. NORDKAPP :)

Czajna:

19 lip 2009 o 12:34.

Moja Ola nigdy by się nie zgodziła na kupno obiektywu zamiast obrączek :D

Zostaw komentarz


Najnowsze komentarze

Sponsorzy

logo Cyklotur.com logo FOTORAF.com.pl logo Photo4B.pl

Patronat honorowy

logo Politechniki Śląskiej

Dziekan Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki, dr hab. inż. Zdzisław Duda, prof. nzw. w Pol. Śl. objął w dniu 30 marca 2009 patronatem wyprawę opisywaną na tym blogu.

Patronat medialny

logo Men's Health logo MMSilesia logo TV Silesia logo Poznaj Świat logo Odyssei logo wRower.pl logo Histmag.org logo radia eM Ta wyprawa jest w Kalendarzu Wypraw Rowerowych XXI wieku logo bikestats.pl

Kategorie wpisów

Archiwum wpisów

Ciekawe strony norweskie

Strony GT WERTEP

Tagi