31 Lipiec 2009

Helsinki – namiot się suszy

Autor: Michał. Kategorie: Z trasy LIVE! .

Pociąg przyjechał do Helsinek przed 9. Początkowo czułem się trochę zagubiony. Terminal okazał się być umiejscowiony 15km od centrum, a tam znajdowało się jedyne znane mi miejsce, by zakupić bilet na jutrzejszy prom.

Informacja turystyczna na dworcu została otwarta dopiero po jakimś czasie i kiedy po rozmowie z panią już byłem zdecydowany jechać do terminalu na rowerze i wracać na zwiedzanie, ona wykonała jeszcze jeden telefon i sytuacja się zmieniła.

Armator miał też biuro w pobliżu centrum. Jak dla mnie jest to oczywiste, ale takiej informacji na stronie nie umieścili. Znaleźć ulicę nie było mi łatwo, a biuro, prawie niemożliwe. Pomógł mi młody Fin. Kiedy chciałem dać mu telefon by dowiedział się na infolinii, gdzie dokładnie jest to biuro, on uparł się, że lokalizację poda mu google w jego iPhone’ie. No i w końcu mu się udało. Zaprowadził mnie pod samo biuro i pożegnał się że mną z uśmiechem. Pokazał też mi stację metra, która jutro z rowerem zawiezie mnie w pobliże terminalu.

W biurze armatora szybko kupiłem bilet w specjalnej ofercie cenowej. Podobną cena jak ta, którą zapłaciłem za bilet z Gdańska, ale niech to się nazywa jak chce. Z biletem w ręce czułem się już bezpiecznie, choć nie miałem najmniejszego pomysłu jak spędzić dzisiejszą noc. Myślałem o poczekalni dworcowej, ale mało tam było miejsc. Wchodził w grę też jakiś park na uboczu, choć wolałem uniknąć noclegu w centrum miasta. Raczej nastawiałbym się na fotografię nocną, gdyby nie chmury sygnalizujące nadchodzące opady. Zostawiając ten problem na później rozłożyłem się na murku ze śniadaniem.

Byłem już w czasie pakowania wszystkiego na rower, gdy podjechał do mnie na rowerze starszy Fin i spytał o moją podróż i plany. Powiedziałem, że jutro mam prom i do tego czasu będę zwiedzał Helsinki. Był dwa razy w Polsce na rowerze, trochę porozmawialiśmy i kazał mi iść za sobą.

Po 15 minutach dotarliśmy pod hotel. Zapłacił mój rachunek za pokój raz jeszcze pokazał mi jak dojechał do terminalu i pożegnaliśmy się. Ot tak po prostu, dostałem gratis nocleg w hotelu w pokoju o bardzo wysokim, jak na moje wymagania, standardzie. Nie ruszam niczego, co nie jest w cenie, by nie dopłacić. Hotel ma mniej gwiazdek niż mój namiot, ale bezprzewodowy internet pozwala mi wysłać parę maili:)

Po herbatce pojechałem rowerem na zwiedzanie Helsinek. Rower bez bagażu wydał mi się tak lekki jakby był wykonany z kosmicznych materiałów. Tylko przy użyciu prawej nogi przyspiesza jak F1.

Helsinki to ładne miasto, ale Oslo podobało mi się bardziej. Cóż powiedzieć. Norwegia wzięła wszystko co najlepsze w kontynentalnej części Skandynawii. Zwiedzanie przerwała mi wielka ulewa. Wróciłem do Hotelu się wysuszyć i odpocząć.

Jutro po zakupach skieruję się prosto na terminal. Prom ma przypłynąć w niedzielę o 15 do Gdyni, a co dalej to zobaczymy. Na razie byle do kraju, by kolano mogło wypocząć, a przeżyć na nowo tą wyprawę redagując mój pamiętnik. Trzymajcie kciuki za bezpieczny powrót do domu.

31072009005

310720090041

310720090061

banner reklamowy Cyklotur.com

Komentarze (5)

bobiko:

3 sie 2009 o 12:12.

Są tacy, co mają klasę i potrafią obcemu podstawić coś, czego by się za cholerę nie spodziewał. Pełen szacunek dla tego pana, który wie, czym jest samotna podróż rowerem :)

osa:

3 sie 2009 o 22:03.

Jak czytam takie wiadomości to zawsze zastanawiam się czy i u nas takie coś byłoby możliwe… niestety wydaje mi się, że nie ;( No ale najważniejsze, że Tobie się przytrafiło takie szczęście i mogłeś ostatnią noc na skandynawskiej ziemi spędzić w takich warunkach :)

michalD:

6 sie 2009 o 10:00.

@osa – roznie z tym bywa. Ja sie spotkalem ze skrajnie przyjaznym nastawieniem tubylcow (czyt. gorali) jak i ze skrajna wrogoscia (tubylcow w tym samym rejonie). Moja kobita od zawsze nalezy do jakiegos klubu w stylu „couch surfing” i z tego co zauwazylem 2/3 czlonkow tego klubu to Polacy/Czesi/Litwini – ci ludzie chetnie pomagaja kazdemu (np zalatwic darmowy nocleg, obiad, albo wejsciowke na zamek:)). Mysle ze to bardziej wynika z nastawienia danej osoby oraz OCZYWISCIE do pewnego stopnia z nastawiania i zamoznosci narodu – jak ktos jest fajny i stac go na to to moze zaplacic za hotel, jak go nie stac to cie wpomoze milym slowem, a jak ktos jest niefajny … no coz to jak bogaty by nie byl to go nie stac na zaden gest… Z rodzina tez roznie bywa – jak moj starszy zaliczyl rok szpitala to oczywiscie rodiznka z Katowic miala za daleko (15km), a pomagal praktycznie obcy koles.

Z drugiej strony bedac za granica boje sie pomagac Polakom w jakikolwiek sposob – odsetek „cfaniakuff” jest tutaj chyba wiekszy niz w Polsce – a moze to tylko takie wrazenie. W kazdym razie wole wyjsc na tego niefajnego niz zeby mnie w ch** zrobili.

Łukasz:

21 paź 2009 o 13:41.

super wycieczka :)

Michał:

21 paź 2009 o 13:42.

Dzięki ;)

Zostaw komentarz


Najnowsze komentarze

Sponsorzy

logo Cyklotur.com logo FOTORAF.com.pl logo Photo4B.pl

Patronat honorowy

logo Politechniki Śląskiej

Dziekan Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki, dr hab. inż. Zdzisław Duda, prof. nzw. w Pol. Śl. objął w dniu 30 marca 2009 patronatem wyprawę opisywaną na tym blogu.

Patronat medialny

logo Men's Health logo MMSilesia logo TV Silesia logo Poznaj Świat logo Odyssei logo wRower.pl logo Histmag.org logo radia eM Ta wyprawa jest w Kalendarzu Wypraw Rowerowych XXI wieku logo bikestats.pl

Kategorie wpisów

Archiwum wpisów

Ciekawe strony norweskie

Strony GT WERTEP

Tagi