5 Sierpień 2009
Rower jak narkotyk
Autor: Michał. Kategorie: Z trasy LIVE! .
Rower stał w pokoju, ścieżka rowerowa ponoć biegnie przez cały półwysep. Nigdy nie miałem okazji tego sprawdzić, a kolano wypoczęło przez trzy dni. Postanowiłem się przejechać na Hel.
Lekki rower bez żadnego bagażu rozpędzał się do nieznanych mi wcześniej prędkości. Wyprzedzałem wszystkich rowerzystów na ścieżce i bez przystanków jechałem przed siebie. Do Chałup jechałem grubo ponad 30km/h. Kiedy na liczniku pojawiła się czterdziestka, mocno się zdziwiłem. Miałem w końcu lekki rower, napompowane na kamień opony i ciągle te same nogi.
Dojechałem do latarni na Helu, ale nie zabawiłem tu za długo. Ludzi było mnóstwo i od razu ruszyłem z powrotem. Początkowo miałem plan powrotu pociągiem, ale rodzice dali mi znać o tłoku w pociągach.
Ścieżka pomiędzy Helem a Juratą pozostawia wiele do życzenia. Jest to tak naprawdę szlak rowerowy. Stara ścieżka przez las. Nie wprowadzono żadnych udogodnień dla rowerzystów. Dla mnie jednak jak znalazł.
Ścieżki nie ma też w samej Juracie i Chałupach. Półwysep stanowi jednak możliwość ciekawej wycieczki jednodniowej dla rowerzystów na każdym poziomie. Jest tu parę punktów wypoczynkowych i tablice informujące o atrakcjach turystycznych. Jest również gdzie zjeść i się napić.
W drodze powrotnej z Helu na małych pagórkach kolano przypomniało dlaczego musiałem przerwać swoją podróż przez Skandynawię. Do Władysławowa wracałem już znacznie wolniej i z dokuczającym kolanem. Wracam na dniach i mam nadzieję, że wizyta u lekarza nie będzie w odległym terminie. Nie chcę długo czekać na powrót na rower. Choć raz palacze mnie zrozumieją, bo ile są w stanie wytrzymać bez papierosa.

Komentarze (1)
michalD:
6 sie 2009 o 0:26.
Fajnie masz buzke spalona:)) Widac ze podroznik:) Mam nadzieje ze z kolanem wszystko bedzie OK;/













