11 Sierpień 2009

Lepiej raz zobaczyć niż tysiąc razy przeczytać

Autor: Michał. Kategorie: Prywatne .

Wybierając się na wyprawę chciałem spełnić swoje marzenie i wykorzystać mądrość zawartą w słowach z tytułu. Wsiadając do pociągu nie myślałem o niewygodach serwowanych przez PKP. Dotarło do mnie, że zaczyna się wyprawa, o której zawsze marzyłem, ale dopiero najbliższe dwa miesiące miały pokazać czy jestem przygotowany na to wyzwanie. Pamiętam bardzo dobrze, że w chwili opuszczania ciepłego mieszkanka nie czułem się pewnie.

Tydzień przed wyprawą miałem kolizję z samochodem. Wychuchany i odremontowany rower został uderzony z prawej strony w amortyzator. Na szczęście zderzenie przyjąłem bardzo sprężyście i wyrzuciłem rower w bok sam opierając się o maskę. Teoretycznie wina leżała tym razem po mojej stronie, ale w praktyce to zmyliła mnie rutyna poruszania się po WPKiW i sprzeczne oznakowanie poziome i pionowe. Nie mówiąc nic nikomu oddałem przednie koło do malutkiego centrowania. Strat praktycznie nie było, ale ślad w psychice pozostał.

Zjeżdżając z promu w Nynäshamn miałem przez chwilę większą ochotę na niego wrócić niż zrobić pierwsze 100 km. Składało się na to kilka czynników takich jak fakt, że zostałem naprawdę całkowicie sam. Z drugiej strony to nie do końca, ponieważ był ze mną potwornie ciężki rower z przyczepą. Przypomniałem sobie jednak słowa znajomego. „Trzeba wsiąść na rower i jechać”. No i pojechałem.

Szwecję od początku traktowałem jako dojazd do Norwegii, choć parę ciekawych rzeczy tam zobaczyłem i poznałem wspaniałych ludzi. Cieszę się z tego tym bardziej, że początkowo w kraju nastawiano mnie sceptycznie do gościnności Szwedów, a ja już pierwszej nocy otrzymałem pomoc full service.

Za cel wyprawy wybrałem Norwegię, ponieważ po lekturze wielu materiałów wiedziałem, że tam znajdę nieskażoną naturę bez potrzeby wyjeżdżania na inne kontynenty. Pierwszy raz jednak powiedziałem WOW już w Oslo. Nie jestem specjalistą w dziedzinie architektury, ale nie pamiętam innego miasta, w którym budynki tak bardzo by mi się podobały. Mam na myśli szczególnie architekturę nowoczesną. Zabytki i sztuka też nie pozostają z tyłu, choć jeśli chodzi o te pierwsze to wielbiciele Paryża i Rzymu mogą być zawiedzeni.

Nie trzeba wyjechać daleko z centrum by czuć się wolnym riderem przemierzającym przestrzeń. Wieczorem byłem już w rzeczywistości o której marzyłem przez wiele lat. Nocleg nad rzeką bez żadnego tłoku i hałasu jest tym co zawsze można znaleźć w Norwegii. Od południa po północ.

Rower okazał się być do podróżowania po Norwegii genialnym wyborem. Kraj jest tak różnorodny, że rowerzysta absolutnie nie ma prawa się nudzić. Na południu są naprawdę olbrzymie podjazdy. Nie raz można język w szprychy wkręcić, ale wtedy po prostu trzeba sobie wziąć na wstrzymanie, grzecznie wyrzeźbić podjazd i odpocząć jeśli to konieczne. Nie da się opisać nawet w całym artykule jak czułem się szczęśliwy gdy czułem zapach wiatru, który zmieniał się w zależności od regionu. Niestety tego nie da się doświadczyć ani w samochodzie, ani na motorze. Można też iść pieszo i choć spotkałem takiego turystę to raczej na taką podróż to naprawdę mało kto sobie może pozwolić.

Rower otwierał mi też drzwi i znajomości. Ludzie się mną bardziej interesowali. Nie da się ukryć, że nie byłem zamknięty w bezpiecznej puszce i nie byłem w stanie dotrzeć w ciągu godziny do najbliższego miasta w celu znalezienia noclegu pod dachem. Miałem za to mój rower, znajomość języka angielskiego i chęć korzystania z okazji, jeśli ktoś chciał mi pomóc. Spotkałem mnóstwo rowerzystów. Ludzie, którzy podzielali moją pasję i z przyjemnością zatrzymywaliśmy się by porozmawiać i wymienić doświadczenia z trasy. W ten sposób zdobywałem informację o kilkudziesięciu kilometrach naprzód. W zależności od narodowości turysty informacje te miały różny charakter.

Choć sukces w liczbach nie jest tak duży jak początkowo zakładałem to ja wypełniłem swoją misję i marzenie. Przejechałem całą Norwegię dodając parę punktów do pierwotnego planu, dzięki wskazówkom ludzi na trasie. Zebrałem olbrzymi materiał i mam mnóstwo znajomości, które pomogą mi ten materiał jeszcze rozszerzyć. Przede mną ogrom pracy by wszystko opracować i Wam przekazać, ale to dla mnie przyjemność i jeśli są tylko ludzie chętni do przeczytania tych wiadomości ja jestem gotowy je przygotowywać.

Ten nieuporządkowany wpis nie jest relacją. Chciałem nakreślić kilka słów o tym jak bardzo jestem zadowolony i szczęśliwy z odbycia tej wyprawy. Słowa udało mi się nakreślić w przerwie pomiędzy segregacją zdjęć. Ten blog na pewno nie ucichnie oprócz relacji i zdjęć pojawi się jeszcze wiele mniejszych wpisów na zasadzie ciekawostek i anegdot Jeśli więc chcielibyście poznać odpowiedź na poniższe pytania to zapraszam do dalszego śledzenia tego bloga.

  • Ile kilometrów jechałem drogami ekspresowymi?
  • Dlaczego rower jest więcej warty ode mnie?
  • Czy grożono mi bronią palną?
  • Jakie są dwa najpopularniejsze słowa w Finlandii?
  • Z czym są kojarzeni Polacy w Norwegii?
  • Dlaczego pojechałem na Nordkyn?
  • Jak się ma Mont Blank i Elbrus do Nordkappu i Nordkynu?
  • Gdzie planuję odbyć następną wyprawę?
  • Co się stało z kolanem?
  • Jakiego sprzętu już nie zabiorę na wyprawę, a jaki pojedzie ze mną jeszcze nie raz?
  • Kim są ludzie, którzy mi pomogli?
  • Dlaczego tak ważne były dla mnie wasze opinie i komentarze podczas wyjazdu?
  • W jakim celu planuję zrobić prawo jazdy na motor?
  • Dlaczego jestem uzależniony od podróży po Skandynawii?

Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w kolejnych materiałach publikowanych na tej stronie. Mam nadzieję, że każdy z Was znajdzie w nich coś dla siebie.

banner reklamowy Cyklotur.com

Komentarze (8)

Czajna:

11 sie 2009 o 11:31.

> jeśli są tylko ludzie chętni do przeczytania tych wiadomości ja jestem gotowy je przygotowywać.

Nie pytaj, tylko przygotuj! :)

Michał:

11 sie 2009 o 11:35.

Jestem ciągle w trakcie pracy;) Wczoraj położyłem się spać o 2 w nocy bo już zasypiałem na siedząco.

BTW. Polskie TYSKIE ponad wszystkie:p Mam nadzieję, że nikt mi nie urwie głowy za taką reklamę tutaj, ale chcę tylko powiedzieć, że niestety w Norwegii ciężko jest dobre piwo znaleźć. Już nie mówiąc o cenach jakich sięga alkohol.

michalD:

11 sie 2009 o 11:43.

Tyskie ma sie do dobrgo piwa tak jak Nordkapp do Nordkyn, albo Mount Blanc do Elbrusa:P

Marta:

11 sie 2009 o 12:49.

Brawo Michał! Pokazałeś prawdziwy męski charakter i świetny zmysł organizacyjny. Taaaaki z Ciebie gość. Teraz niech sobie komputer trochę popracuje.

Michał Świgoń:

13 sie 2009 o 17:20.

Do czego służy rowerzyście piwo? :> :P

Michał:

13 sie 2009 o 17:25.

Piwo jest po to by się zatrzymać;)

michalD:

13 sie 2009 o 17:28.

jest jeszcze druga funkcja piwa: przyneta;) Lepiej sie jedize/idzie jak sie wie ze na koncu etapu czeka zimne piwko…:)

Michał:

13 sie 2009 o 17:30.

No już spokojnie. Tam na mnie żadne zimne piwo nie czekało;) Czekała ciepła kolacja, ale zwykle nie wiedziałem gdzie.

Zostaw komentarz


Najnowsze komentarze

Sponsorzy

logo Cyklotur.com logo FOTORAF.com.pl logo Photo4B.pl

Patronat honorowy

logo Politechniki Śląskiej

Dziekan Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki, dr hab. inż. Zdzisław Duda, prof. nzw. w Pol. Śl. objął w dniu 30 marca 2009 patronatem wyprawę opisywaną na tym blogu.

Patronat medialny

logo Men's Health logo MMSilesia logo TV Silesia logo Poznaj Świat logo Odyssei logo wRower.pl logo Histmag.org logo radia eM Ta wyprawa jest w Kalendarzu Wypraw Rowerowych XXI wieku logo bikestats.pl

Kategorie wpisów

Archiwum wpisów

Ciekawe strony norweskie

Strony GT WERTEP

Tagi