31 Sierpień 2009
Gdy skończy się szampon
Autor: Michał. Kategorie: Ludzie .
W piątek na dworcu w Katowicach z wielkim plecakiem pojawił się Sebastien z Francji. Ostatni raz widzieliśmy się na szczycie Drogi Trolli. Stąd ze względu na awarie roweru mój znajomy musiał wracać pociągiem do Francji, a ja na szczęście mogłem kontynuować. Teraz miałem trudne zadanie by pokazać mu ciekawostki mojej okolicy.
Sebastien jechał z Krakowa na krótkiej trasie do Katowic nawiązał znajomość z Polakami z Dublina. Byli oni zdziwieni, że obcokrajowiec jedzie zwiedzać Katowice. Musiałem się pokusić o kontruderzenie, udowodnić, ze nie jest to tylko wizyta towarzyska. Przeszliśmy ulicą 3 Maja, Stawową i Korfantego. Sebastienowi spodobały się kamienice, Teatr Śląski, a na końcu oczywiście Spodek i pomnik Powstań Śląskich. Szczególnie kształt UFO hali sportowej zrobił na znajomym ogromne wrażenie.

Po kolacji poszliśmy do WPKiW, by zobaczyć Stadion Śląski i Planetarium Śląskie. Odwiedziliśmy też na koniec BeerFest organizowany przez Tyskie. Folklor towarzyszący występowi kabaretu Rak i formacji Ramolsi bardzo się Sebastienowi podobał. Może się tym narażę czytelnikom, ale wyszliśmy z występu zespołu FEEL, ponieważ naszym zdaniem odstawał od stawki. Bez wątpienia byli gwiazdą wieczoru, na którą czekali ludzie, nas nie bawili.


W sobotę w ulewnym deszczu jechaliśmy do Tychów. Postanowiliśmy zwiedzić Tyskie Muzeum Piwowarstwa. Zwiedzał w zasadzie Sebastien, ponieważ zarezerwowałem miejsca we francuskiej grupie. Wycieczka trwa 2,5 godziny i jest dość podobna do tej, którą możemy odbyć w browarze w Żywcu. Tyskie muzeum jest może troszkę mniej dobajerowane. Mój gość pił niejedno piwo, ale przebieg produkcji mógł obejrzeć po raz pierwszy. Mnie pozostaje powrócić tu po raz drugi na przejście z polską wycieczką.

W dalszej kolejności pojechaliśmy zobaczyć dzielnice Giszowiec i Nikiszowiec w Katowicach. Szczególnie ta ostatnia przypadła do gustu Sebastianowi i zrobił tam wiele zdjęć. Trzeba to głośno powiedzieć, że Nikiszowiec jest unikatem na skalę Europejską i warto tu przyjechać, a władze Katowic powinny się bardziej dzielnicą zainteresować. Na razie powstała tutaj informacja turystyczna. na temat sensu akurat takiego biura można dyskutować, ponieważ najpierw trzeba tutaj przyjechać, a w sobotnie popołudnie drzwi były zamknięte.

Sebastien opuścił Katowice w niedzielę przed południem. Dziś jest w Warszawie. W dalszej kolejności planuje zwiedzić Toruń. Gdańsk, Półwysep Helski, Malbork, Jeziora Mazurskie. Stąd uda się do krajów nadbałtyckich. Przez Polskę będzie wracał do Francji i na pewno odwiedzi jeszcze Poznań i Wrocław. A kiedy wróci do kraju? Żartował, że zakończy podróż jak skończy mu się szampon. Powiedział to kiedy trzymał w ręce zakupioną butelkę o objętości 400ml. Mając dość krótkie włosy zastanawiam się czy zdąrzy na święta.

Komentarze (2)
Norwegia – nie tylko Nordkapp » Jakby nie francuski piesek:
21 mar 2010 o 23:20.
[...] udział w tej przygodzie, wiec postanowiłem post przypomnieć. Zapraszam ponownie do lektury o bardzo uśmiechniętym globtroterze. Ostatecznie Sebastien z prywatnych powodów musiał zakończyć przygodę wcześniej, ale wiem, [...]













