8 Marzec 2010
It’s amazing, we meet again!
Autor: Michał. Kategorie: Ludzie .
Startując rok temu z organizacją wyjazdu do Norwegii miałem plan jechać po „kilometry”, widoki, zdjęcia i przygodę. Szybko się jednak przekonałem, że bardzo ważną częścią tej układanki są ludzie. Ludzie, którzy pomagają od pierwszego momentu powstania planu, poprzez znajomości na trasie no i w końcu te wszystkie rozmowy o wyprawie po powrocie. Poznajcie dziś Péter’a.
Wyjeżdżając z Grondige, z mojej pierwszej miejscówki w Szwecji nie spodziewałem się, że spotkam bratnią dusze przez kolejne dni. Tymczasem już za kilkadziesiąt kilometrów w Södertälje, po drugiej stronie czteropasmowej drogi dostrzegłem jaskrawego rowerzystę z załadowanym rowerem. Kiwnąłem na niego i się zatrzymałem. Od razu zrozumiał o co chodzi. zawrócił i po chwili znalazł się na moim pasie ścieżki rowerowej. To był Péter z Węgier. Pierwszy mój znajomy rowerzysta podczas tej wyprawy. Przedzierał się z GPSem przez centrum miasta szukając drogi wylotowej. Dla rowerzysty wydostanie się z dużego miasta zawsze stanowi problem. Od razu zaczęliśmy rozmawiać o naszych planach. Péter miał już za sobą odcinek z Berlina, a w planach tą samą trasę co ja, ale w odwrotnym kierunku. Zupełnie nieświadomie zażartowałem sobie, że na pewno spotkamy się gdzieś na północy i tak się pożegnaliśmy.

Wiele dni później dotarłem do przeprawy promowej, podczas której miałem przekroczyć koło podbiegunowe. Czekałem tutaj prawie godzinę na prom. Kiedy z kładki zjechał rowerzysta, od razu do mnie podjechał. Zaczęliśmy rozmawiać jakbyśmy się widzieli po raz pierwszy. Pytałem ile dni mi zajmie dotarcie na Nordkapp, a on jak trudna jest droga przed nim na południe. Po chwili spojrzałem na jego rower, opony i hamulce tarczowe. Prawie jednocześnie zrozumieliśmy, że się już znamy. Péter przypomniał, że obiecałem ponowne spotkanie i stało się. Z radości zrobił mi powyższe zdjęcie.
Nie mieliśmy już okazji pogadać za dużo, a szkoda. Przydałby się wspólny nocleg na obgadanie naszych przygód. Mamy teraz kontakt mailowy i wiem, że Péter podobnie jak ja opowiadał naszą przygodę swoim znajomym. Jak to na przestrzeni kilku tysięcy kilometrów dwóch rowerzystów może się spotkać ponownie. Poniżej zamieszczam parę zdjęć, które mi podesłał.











Copyright Ragó Péter
Komentarze (3)
Michał:
8 mar 2010 o 23:03.
Owszem;) Moich znajomych Norwegów, u których zatrzymałem się 2 tygodnie później po wspólnym noclegu na wyspie Vega oraz parę Polaków na rowerach, ale ta historia się tu jeszcze pojawi :D To spotkanie było jednak najmniej przewidziane i spektakularne :)
Norwegia – nie tylko Nordkapp » Ja muszę po orzeszki:
15 mar 2010 o 21:50.
[...] spotkałem 10 km za miastem, wieczorem tego dnia. Jaki ten świat mały udowodniłem w poprzednim wpisie, a teraz okazuje się, że najskuteczniejszą poczta jest ta [...]












