22 Luty 2011

Jak se pościelesz…

Autor: Michał. Kategorie: Testy .

Powiedzenie stare jak świat i pewnie od swojej mamy nie raz je usłyszeliśmy w rożnych sytuacjach naszego życia. Jak to ma się jednak do planowanych 60 noclegów pod namiotem, regeneracji sił i wygodnego spędzenia 1/3 doby. Długo się zastanawiałem co podłożyć sobie pod plecy. Budżet już był naciągnięty, ale na dobry sen warto było wydać pieniądze.

Ceny mat samopompujących i ultralekkich materacy zbijały z nóg, ale w kraju gdzie najtańszy nocleg w łóżko kosztuje ponad 100 zł były one i tak śmieszne. Poważnie zastanawiałem się nad zakupem takiej maty, ale obawiałem się o jej niezawodność. Niby ludzie przejeżdżają z tym cały świat i nic się nie dzieje, ale jest też wiele przypadków przebić i innych awarii. Wtedy dziękuję, dobranoc. Śpimy na glebie.

Choć do ostatniego momentu chciałem zaryzykować z matą to jednak uśmiechnąłem się w stronę sprawdzonego rozwiązania z karimatą. Co jak co, ale po takiej macie nawet jak przejdziemy w rakach i potniemy ją nożem to nadal będzie działać. Nie trzeba się szczególnie zastanawiać gdzie ją położymy. Kamienista plaża i chęć na opalania? Widzicie jeszcze jakiś problem?

Skoro już zaoszczędziłem kilkaset złotych to może warto znaleźć coś lekkiego i wygodnego z dużej liczby dostępnych karimat. Miało służyć długie lata. Choć kiedyś oglądałem jeszcze maty Karrimora to w 2009 nie byly w mojej okolicy dostępne. Skupiłem się więc na ofercie Therm a Rest. Rozpatrywałem dwa modele: Z-Lite i Ridgerest. Choć kompaktowość pierwszego i teoretyczna grubość przemawiała zakupem, to jednak zdecydowałem się na drugi model, ponieważ łatwo dało się go spakować owijając matą zewnętrzne ściany wora transportowego. Wybrałem wersję Regular. Przy moim wzroście i posturze powinna być teoretycznie za mała, ale bluza położona pod głowę rekompensowała za małą długość, a ja nie straciłem na wadze kupując przerośnięty model. W namiocie i tak nie byłbym w stanie rozłożyć jej na pełną długość. No i po co dopłacać.


Dlaczego zdecydowałem się wydać co najmniej dwa razy więcej na karimatę niż to było konieczne? Trudno powiedzieć. Moi znajomi korzystają z powodzeniem ze znacznie prostych modeli i choć wymieniają je co jakiś czas to nie boli ich taki ciężki zakup. Po prostu położyłem się na niej w sklepie i wydawała mi się znacznie wygodniejsza od zwykłej 1cm karimaty, która jest dodatkowo bardzo ciężka. Przekonała mnie niska waga, falowana struktura mająca zapewnić lepszą izolację termiczną, hydrofobowość, kompaktowość oraz popularność tego modelu. Korzystali z niego m.in. bracia Duszakowie. Nie ukrywajmy, że po prostu chciałem mieć coś luksusowego pod plecami;)

Mata sprawdziła się idealnie. Spało mi się wszędzie bardzo wygodnie, niezależnie czy podłoże było miękkie czy była to twarda ziemia w którą z wielkim kłopotem wbijałem szpilki. Nie przeszkadzała mi też twarda kamienista podłoga. Nic nie musiałem suszyć, ani się przejmować jakąś pielęgnacją. Wystawiałem na chwilę na słońce zwijając pozostały sprzęt i tyle. Matę wykorzystywałem też jako ekran chroniący palnik od wiatru. Także pod tym kątem zdecydowałem się na zakup karimaty. To nawet dobry patent, który jednak trzeba trzymać podczas całego procesu gotowania.

Wspominałem już o dożywotniej gwarancji? Ano jest, ale czy się przyda i na co jest? Karimata była na 4 długich wyjazdach znosząc całą moją wyprawę rowerową, odwiedziła góry Bułgarii i Słowenii wróciła ze mną do Norwegii na płaskowyż Hardangervidda. Na tym ostatnim wyjeździe używałem dodatkowo cienkiej alumaty, ponieważ miałem cienki śpiwór, a pora roku była już dosyć chłodna. Po tych wyjazdach z pewnością nie wygląda już jak nowa. W kilku miejscach troszkę została nadszarpnięta jej zewnętrzna powłoka. Nie są to jednak uszkodzenia wyraźnie widoczne i trzeba się przyjrzeć. Nie chłonie przez to ani trochę wody. Jestem pewny, że jeszcze będzie mi towarzyszyć wiele lat, bo nie widzę powodu jej wymieniać i nie mam nic do zarzucenia. Używamy jej na zmianę z siostrą i nie dajemy odetchnąć.

Czy warto wydać 130 zł na karimatę? Ja nie żałuję ani jednej złotówki, ale też nie stanę na stanowisku, że jest to wydatek niezbędny. Spałem też na 20 letniej macie od taty i było dobrze. Ważne było to gdzie byłem. Wydaje mi się, że może warto od czasu do czasu pozwolić sobie na taki luksus. Jeśli jednak te kilkadziesiąt zaoszczędzonych złotych musimy wydać na inny niezbędny element sprzętu to Ridgeresta możemy spokojnie kupić innym razem. Tylko nie narzekajcie potem, że Was plecy bolą na waszej alumacie!

banner reklamowy Cyklotur.com

Komentarze (1)

ania:

1 mar 2011 o 21:39.

Jako, że zostałam wspomniana to również się przyłączę :) karimata Ridgerest towarzyszyła mi w w/w Bułgarii i Słowenii. Za każdym razem był to miesięczny wyjazd podczas którego znosiła i wysokie góry z kamolami, a także kamieniste bądź piaszczyste plaże :) nie szkodziło jej nic, nigdy nie skarżyłam się ani na kręgosłup ani plecy bo jest bardzo wygodna. Oczywiście tak jak brat wspomniał, nie jest to zakup konieczny, bo zwykła karimata może być dla nas równie wygodna, muszę jednak wymienić jej zalety na plaży :) wygrzewanie się na niej to prawdziwa przyjemność, nie chłonie wody, więc nie czujemy się jakbyśmy leżeli na mokrej gąbce, co przy zwykłęj karimacie się zdarza, no i nie trzeba suszyc :)

Zostaw komentarz


Najnowsze komentarze

Sponsorzy

logo Cyklotur.com logo FOTORAF.com.pl logo Photo4B.pl

Patronat honorowy

logo Politechniki Śląskiej

Dziekan Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki, dr hab. inż. Zdzisław Duda, prof. nzw. w Pol. Śl. objął w dniu 30 marca 2009 patronatem wyprawę opisywaną na tym blogu.

Patronat medialny

logo Men's Health logo MMSilesia logo TV Silesia logo Poznaj Świat logo Odyssei logo wRower.pl logo Histmag.org logo radia eM Ta wyprawa jest w Kalendarzu Wypraw Rowerowych XXI wieku logo bikestats.pl

Kategorie wpisów

Archiwum wpisów

Ciekawe strony norweskie

Strony GT WERTEP

Tagi