<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Norwegia - nie tylko Nordkapp &#187; Trening</title>
	<atom:link href="http://norwegia.gtwertep.org/category/trening/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://norwegia.gtwertep.org</link>
	<description>Droga do mojego marzenia</description>
	<lastBuildDate>Sat, 05 Nov 2011 22:33:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Ten straszny dźwięk o 5:20</title>
		<link>http://norwegia.gtwertep.org/2009/04/27/ten-spraszny-dzwiek-o-520/</link>
		<comments>http://norwegia.gtwertep.org/2009/04/27/ten-spraszny-dzwiek-o-520/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 12:08:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Trening]]></category>
		<category><![CDATA[basen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://norwegia.gtwertep.org/?p=389</guid>
		<description><![CDATA[O takiej właśnie godzinie po raz kolejny w moim pokoju rozległ się dźwięk budzika ustawionego w komórce. Jak co tydzień przez głowę przechodzą szybko myśli. A może bym się dziś wyspał, wczoraj przecież do późna przygotowywałem materiały o wyprawie. Głowa myśli swoje, ale ja już stoję na równych nogach by wyłączyć tą syrenę, która zaraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O takiej właśnie godzinie po raz kolejny w moim pokoju rozległ się dźwięk budzika ustawionego w komórce. Jak co tydzień przez głowę przechodzą szybko myśli. <em>A może bym się dziś wyspał, wczoraj przecież do późna przygotowywałem materiały o wyprawie.</em> Głowa myśli swoje, ale ja już stoję na równych nogach by wyłączyć tą syrenę, która zaraz obudzi cały dom.<br />
<span id="more-389"></span><br />
Za późno, rodzice się rozbudzili, ale w zrozumieniu dla tego co robię przewracają się na drugi bok. Tata i tak za kilkanaście minut wstaje, bo bez sensu już zasypiać. Ja swoje pierwsze kroki kieruję do kuchni i nastawiam wodę na herbatę. Potem prosto do łazienki na szybką poranną toaletę. W połowie mycia zębów czajnik kończy gotowanie wody, więc wracam by zalać dwie herbaty. Kończę toaletę i budzę siostrę, która czasami jedzie ze mną na treningi. Ubieram się błyskawicznie, zjadam małą kromkę, zapijam herbatą i wychodzimy. Wsiadamy do samochodu i do 15 minut jesteśmy w <a href="http://www.ksmichal.mmj.pl/" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/www.ksmichal.mmj.pl/?referer=');">Siemianowicach Śląskich &#8211; Michałkowicach na basenie.</a></p>
<p>Basen jest bardzo fajny i pływa się tu bardzo przyjemnie. Często można tu spotkać na torze znacznie starsze osoby, które pływają trochę wolniej. Ale, pływają! Wtedy wymuszony jest z mojej strony dodatkowy wysiłek w postaci sprintów przy wyprzedzaniu. Dziś znów podbiłem poprzeczkę o 10 długości (70). Myślę, że za tydzień spokojnie w ciągu tych kilkudziesięciu minut uda mi się przepłynąć 80 basenów (25 metrów).</p>
<p>Pozostaje mi się jeszcze gęsto tłumaczyć dlaczego na basen nie dojeżdżam rowerem, a jest to przecież możliwe. Po pierwsze ze względu na obecne warunki lokalowe posiadam jedynie sportowy rower, który jest dla mnie zbyt cenny by okresowo zostawiać go przy basenie. Nie załatwiałem sobie specjalnego miejsca na rower na czas treningu. Po drugie w godzinach, w których jestem na basenie zwykle jest dość zimno. Jadąc niedosuszony rowerem tylko bym się prosił o chorobę, a ta zniweczyłaby z pewnością pracę kilkunastu dni treningu. Po trzecie zwykle mam ograniczony czas, na przykład muszę dowieźć siostrę na 8 na zajęcia lub oddać samochód rodzicom. Na swoje usprawiedliwienie dodam jeszcze, że gdy pracowałem to codziennie jeździłem rowerem do pracy, ponieważ załatwiłem sobie miejsce do przechowywania sprzętu. Jest więc to możliwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://norwegia.gtwertep.org/2009/04/27/ten-spraszny-dzwiek-o-520/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biedronka kierowców też ma dyskontowych</title>
		<link>http://norwegia.gtwertep.org/2009/04/15/biedronka-kierowcow-tez-ma-dyskontowych/</link>
		<comments>http://norwegia.gtwertep.org/2009/04/15/biedronka-kierowcow-tez-ma-dyskontowych/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2009 16:48:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blogger]]></category>
		<category><![CDATA[Trening]]></category>
		<category><![CDATA[biedronka]]></category>
		<category><![CDATA[kierowcy]]></category>
		<category><![CDATA[tir]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://norwegia.gtwertep.org/?p=271</guid>
		<description><![CDATA[W dniu dzisiejszym miałem małą sprawę do załatwienia w Jaworznie, a ponieważ nie chciałem rezygnować z treningu to pojechałem rowerem. Tym samym mój dzisiejszy trening był w całość zlokalizowany na szosie. Trasa z Katowic do Jaworzna przez Mysłowice biegnąca główną droga nie jest jednak najprzyjemniejszym miejscem dla działań treningowych. O godzinie 15:05 na drodze krajowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W dniu dzisiejszym miałem małą sprawę do załatwienia w Jaworznie, a ponieważ nie chciałem rezygnować z treningu to pojechałem rowerem. Tym samym mój dzisiejszy trening był w całość zlokalizowany na szosie. Trasa z Katowic do Jaworzna przez Mysłowice biegnąca główną droga nie jest jednak najprzyjemniejszym miejscem dla działań treningowych.<br />
<span id="more-271"></span><br />
O godzinie 15:05 na drodze krajowej nr 79 pomiędzy Mysłowicami a Katowicami minął mnie ciągnik siodłowy z naczepą w barwach marketów <em>Biedronka</em>. Prędkość prawdopodobnie w okolicach 90-100 km/h. Nie zapamiętałem rejestracji, ale udało mi się uchwycić numer naczepy &#8211; 4306. Kierowca nie wykazał najmniejszej chęci wyminięcia mnie w bezpieczniej odległości. Mój bark został minięty zaledwie o 20 cm i to nie dlatego, że kierowca tak dobrze wymierzył odległość. Widząc co się dzieje przytuliłem się do barierki ograniczającej jezdnię. Już nie pamiętam jaką wiązankę wykrzyczałem za oddalającym się TIRem. Emocje same chciały się uwolnić.</p>
<p>Nie jestem nowicjuszem i swoje po polskich drogach już wyjeździłem. Nie pierwszy raz zostałem też tak potraktowany. Nawet kilka razy dzisiaj, ale nie tak karygodnie. W praktyce większość kierowców mija rowerzystów nie zachowując ustawowego metra. O ile w przypadku samochodów osobowych nie robi to już na mnie takiego wrażenia, bo przy długości 4 m takiego pojazdu za chwilę nie ma. Ciężarówka ma jednak kilkakrotnie większą długość i przy jej powierzchni może po prostu rowerzystę zdmuchnąć. To akurat najbardziej szczęśliwy scenariusz, bo jeśli ją zahaczymy to spod kół już żywych nas nie wyciągną. Media starają się wmówić, że świadomość ekologiczna Polaków rośnie. Ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Pod moim blokiem do dziś nie ma kontenerów do segregacji odpadów, bo to się ponoć już nie opłaca. Rowerzyści na co dzień nie są szanowani na drodze przez kierowców. Piesi z kolei ostentacyjnie spacerują po nielicznych ścieżkach rowerowych. Rowerzysta nie może czuć się w Polsce bezpiecznie, a tym samym trudno jest namówić społeczeństwo do zmiany przyzwyczajeń i przesiadki na rowery. Zielonymi sloganami nie zmienia się społecznych zachowań.</p>
<p>Temat nie jest nowy i każdy rowerzysta może zapewne podpisać się pod spodem swoją historią. Mnie pozostaje mieć nadzieję, że czytelnicy tego bloga już od dawna jadąc samochodem omijają rowerzystów szerokim łukiem. To naprawdę nie jest trudne, zwykle wystarczy zjechać do środka jezdni i troszkę zwolnić. Kierowcy dużych ciężarówek mają znacznie trudniej, ponieważ by wyminąć rowerzystę muszą mieć wolny drugi pas jezdni. Dlatego staram się pozdrawiać prowadzących pojazdy, którzy wykazali chęci by ominąć mnie w bezpiecznej odległości. Mam nadzieję, że widząc w lusterku moją podniesioną w podziękowaniu z otwartą dłonią rękę, nie zawahają się zwolnić przy omijaniu następnego rowerzysty. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://norwegia.gtwertep.org/2009/04/15/biedronka-kierowcow-tez-ma-dyskontowych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trening &#8211; sposób na kilometry</title>
		<link>http://norwegia.gtwertep.org/2009/03/30/trening-sposob-na-kilometry/</link>
		<comments>http://norwegia.gtwertep.org/2009/03/30/trening-sposob-na-kilometry/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 19:51:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał</dc:creator>
				<category><![CDATA[Trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://norwegia.gtwertep.org/?p=193</guid>
		<description><![CDATA[Na rowerowe wakacje można pojechać praktycznie zza biurka. Jednak od naszego wieku, zdrowia i zaniedbania kondycji zależy czy dziennie przejedziemy 10 czy 50 km po terenie płaskim. Na wyprawie rowerowej jednak chcemy wieźć ze sobą cały swój ekwipunek, pokonywać spore różnice wzniesień, a do tego wszystkiego pokonywać po 100km dziennie. Taka aktywność graniczy ze sportowym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na rowerowe wakacje można pojechać praktycznie zza biurka. Jednak od naszego wieku, zdrowia i zaniedbania kondycji zależy czy dziennie przejedziemy 10 czy 50 km po terenie płaskim. Na wyprawie rowerowej jednak chcemy wieźć ze sobą cały swój ekwipunek, pokonywać spore różnice wzniesień, a do tego wszystkiego pokonywać po 100km dziennie. Taka aktywność graniczy ze sportowym wyczynem, a ten bez treningu jest trudny do realizacji.<br />
<span id="more-193"></span><br />
Czytając opisy wielu wypraw rowerowych dowiedziałem się, że bardzo często podróżnicy spotykają się podczas pierwszych dni z sporą zadyszką i przemęczeniem. Praca nie pozwala się przygotować i kondycja jest budowana dopiero w na początku wyjazdu. Zwykle tego typu objawy są przezwyciężane i w dalszych okresach wyprawy pokonuje się już tylko bieżące trudności.</p>
<p>Planując wyjazd do Norwegii wiedziałem, że muszę zbudować sobie dobre zaplecze kondycyjne. Zależało mi by nie dostać na pierwszych podjazdach pot nie zalewał mi oczu w stopniu ograniczającym widoczność. przygotowanie kondycyjne na pewno pomoże w łatwiejszej aklimatyzacji do wyprawowej codzienności i ustrzeże mnie przed sytuacją, kiedy walcząc wyłącznie ze zmęczeniem przestaję dostrzegać otaczające mnie atrakcje.</p>
<p>Z myślą o wyjeździe zaprojektowałem sobie amatorski <a href='http://norwegia.gtwertep.org/wp-content/uploads/2009/03/norwegia_trening.pdf'>program treningowy</a>. Nie jest to jeden z programów budujących konkretne korzyści. Wydaje mi się jednak, że na pewno uda mi się rozruszać kości. Program i intensywność dostosowuję na bieżąco do potrzeb, dlatego podane w pliku PDF wartości mogą odbiegać w kolejnych okresach od tego co jest tutaj zamieszczone. Na pewno będę zwiększał poszczególne parametry, więcej powinienem jeździć na rowerze. Planuję w maju zrobić dwudniowy wypad do Wisły by ćwiczyć podjazdy na przełęcze. Przed samym wyjazdem odpuszczę troszkę i zajmę się tylko pakowaniem, dopinaniem formalności i dobrym odżywianiem :D  </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://norwegia.gtwertep.org/2009/03/30/trening-sposob-na-kilometry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>27</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

